W Zurychu zaprosił mnie kiedyś do swojego mieszkania wierny słuchacz Polskiej Anteny Literackiej, Janusz Rakowski, z którym nagrałem kilka audycji, bowiem okazało się, że pisał wiersze, malował i był przy tym świetnym gawędziarzem; nie dosłyszał już, nie widział, ale sobie świetnie radził, pozostając do końca optymistą; na swoim pogrzebie nakazał odtworzyć przez siebie nagraną własną mowę pogrzebową, co też się stało i zamiast płakać, jak to na pogrzebach bywa, ludzie się śmiali –
starość jest udręką, ale także i przywilejem, niestety bez perspektyw, wszak przyszłość należy li tylko do młodych, którym życzymy „sto lat”, nie wiedząc często, co przeżywają starzy ludzie, którzy te „sto lat” osiągnęli.

Janusz Rakowski wspomina rok 1920 i půźniejsze lata



» Janusz Rakowski na balu prasy w Adrii


Jan Stanisław Skorupski
Krótki marsz żałobny
na smierć artysty-dadaisty
i sonet na zakończenie
akompaniuje Witold Czajkowski