Sonet o ucieczce od wojny
patrzeć w niebo jak suną chmury
czytać powieści kryminalne
zająć się wszystkim co banalne
aby uciec od awantury

nie włączać już więcej dziennika
odrzucać gazetowe treści
bo w nich hipokryzja się mieści
a prawda wśród śmieci zanika

kiedy spojrzę na gębę Busha
to natychmiast dostaję mdłości
tragedia biedaków mnie wzrusza

ale nic im pomóc nie mogę
pomimo mej szczodrobliwości
wierszami zadzwonię na trwogę
Zurych, 22 października 2001